Pączki nadziane liczbami, czyli ile piekarnie zarabiają w tłusty czwartek?

Pączki w liczbach prezentują się imponująco: od 50 do 70 gram produktu, 20 minut przygotowania, 40 minut smażenia, od 300 do 400 kalorii oraz przynajmniej 1/4 szklanki mąki w środku. Są też tacy, którzy wolą opisywać go za pomocą czasu: chwila przyjemności, ale ponoć wieczność w biodrach.

Pączki nadziane liczbami, czyli ile piekarnie zarabiają w tłusty czwartek?

Zajęliśmy się więc tematem pączków, bo tłusty czwartek to dzień w roku, kiedy urastają one prawie do rangi narodowych przysmaków. A jak pączek prezentuje się w kontekście finansowym? Czy tego dnia można na nim zarobić nieco więcej? Najlepszym źródłem informacji będą ci, którzy go produkują albo ci, którzy są jego fanami.

Potrzebujemy więcej pączków!

Kamil od kilkunastu już lat pracuje jako piekarz. Załapał się na praktyki w szkole zawodowej, a dzisiaj – wciąż w tej samej piekarni – pracuje jako kierownik zmiany. Jest to jedyna piekarnia w jego rodzinnym miasteczku, a on sam uchodzi za największego znawcę tematu.

W środę poprzedzającą tłusty czwartek szacujemy, że musimy narobić tych pączków dwa razy więcej niż zazwyczaj, a myślę, że zeszłoby nawet trzy razy więcej. Z tym problemów nie ma, tym bardziej, że obniżamy cenę o 40 gr. W naszej piekarni można więc kupić pączka za 1,60 zł. Przeciętnie sprzedajemy ich około 500 dziennie – wylicza.


W tłusty czwartek wysyłany jest nawet dodatkowy transport z samymi pączkami, aby wszyscy czekający na nie mieszkańcy gminy dostali ich tyle, ile potrzebują. Średnio kupuje się 5 pączków na rodzinę.

 

Kalkulator kredytowy – czego się z niego dowiesz?

Kalkulator kredytowy – czego się z niego dowiesz?

Każdy przyszły kredytobiorca staje przed pytaniem: jaką mam szansę na kredyt i jaką ratę miesięczną będę spłacał, jeśli go dostanę? W takiej sytuacji można skorzystać z pomocy naszego kalkulatora kredytowego. W tym artykule odpowiadamy na pytanie, do czego jest przydatny.

 

Wystarczy wyjść na chodnik, a samochód dostawczy podjeżdża prawie pod dom. Kamil z rozmarzeniem wspomina czasy, gdy dostawał po kryjomu zlecenia na specjalne, bardzo tłuste pączki. Kiedyś, za dodatkową opłatą, zrobił koledze półtorakilogramowego olbrzyma wypchanego prawie kilogramem samej marmolady. Dzisiaj już nikt znajomy nie szarpnąłby się na zjedzenie takiego kalorycznego potwora.

Pączek pączkowi nierówny

Kamil wspomina, że w ciągu ostatnich lat wyczuwa tendencję spadkową w liczbie sprzedawanych pączków. Wini za to „kulturę fit”, dla której pączek stał się jednym z największym przeciwników, i duże dyskonty, w których pączki są tańsze, ale według niego niesmaczne. Najtańsze pączki z marmoladą albo z nadzieniem różanym kupimy tam nawet za 80 groszy, kiedy szacowany koszt produkcji to 55 groszy (uwzględniając cenę produktów oraz opłaty za energię).

Donuta pokrytego czekoladą kupić można już za 1,20 zł. W dyskontach ceny pączków bywają tańsze w tłusty czwartek, ale nie jest to wcale regułą. To „święto” ma się jednak na tyle dobrze, że w sieciowych sklepach schodzą nawet pączki pośledniej jakości, które mają w sobie więcej ciasta niż marmolady.

Zachodnie kontra swojaki

Ciastkarze i cukiernicy w bardziej renomowanych miejscach sprzedają pączki za 3 a nawet 4 złote. Koszt produkcji musi się zwrócić, a jednocześnie dba się o wysoką jakość produktu. Nie są jednak tak drogie, jak ponownie sprowadzone do kraju przysmaki z Dunkin’ Donuts. Amerykańska sieć z pączkami zawitała do Polski w 2002 roku, ale szybko zwinęła żagle. Dzisiaj nasz rynek dostał drugą szansę i od 2016 roku można je znowu kupić w Warszawie. Gdy pytamy pracowników, czy rok temu zauważyli większy ruch w tłusty czwartek, przyznają, że owszem, ale nieznaczny.

Zapłacimy tam ok. 5 zł za jednego donuta, w Blikle tymczasem już za 3 zł możemy kupić ciepłego pączka, przez wielu uznawanego za jednego z najlepszych w Polsce. Pani Ania, która sprzedaje pączki w Cukierni Kowalskich (w Warszawie znajduje się ona na ulicy Grochowskiej 173), mówi, ze nie boi się konkurencji w postaci wielkich sieci z fast foodami. Od kiedy tutaj pracuję, widzę ciągle powtarzające się twarze. Tak zwani stali klienci pomagają przetrwać takim cukierniom jak nasza - wyjaśnia.

Według informacji podawanej na stronie cukierni, działa ona już od 1977 roku, a w swoich wypiekach całkowicie rezygnuje z używania ulepszaczy smaku. Za 2 złote można tam kupić niedużego (jak nam wyjaśniono – taki jest koszt odrzucania niezdrowych przyśpieszaczy wzrostu), ale bardzo smacznego pączka z powidłami śliwkowymi. W tłusty czwartek sprzedaje ich dwa razy więcej niż zazwyczaj.

Pączkowe liczby, tylko trochę inne

Niezależnie od tego, czy opłaca się dzisiaj robić pączki, czy nie, istnieje jeszcze jeden przelicznik, który warto przyswoić przed świętem węglowodanowego rozpasania. Mianowicie: jak mocno trzeba się napracować, aby spalić kalorie pochodzące z jednego pączka. Okazuje się, że wcale niemało. Jedną porcję takiej słodkości spali: 40 minut szybkiego spaceru, godzina tańca, pół godziny crossfitu albo… 120 minut seksu.

Smacznego!

Zapisz się na newsletter!

IcoButtonRightArrow double-arrow-top close arrow-down fb twitter link gplus gplus white linkedin linkedin white Search Arrow-left Arrow-right Camera Chat Edit Finai-logo---pie Pencil Picture Pictures Quotation