Ile kosztuje bycie Batmanem? Policz, czy możesz zostać superherosem

Bycie zamaskowanym obrońcą wielkiej metropolii musi sporo kosztować, ale akurat Bruce Wayne, czyli Batman, nie ma z tym problemów. Bo go stać. A Ciebie? Sprawdźmy.

Ile kosztuje bycie Batmanem? Policz, czy możesz zostać superherosem

Do kin właśnie wchodzi „Liga Sprawiedliwości”, czyli kolejny film, w którym zobaczymy przygody Batmana, tym razem w towarzystwie innych superbohaterów. Jest w zwiastunie taka scena, w której bardzo szybko biegający Flash pyta naszego herosa o to, jaka jest jego supermoc. W odpowiedzi słyszy: „żadna, jestem po prostu bogaty”. Batman jest przecież zwykłym człowiekiem, który korzysta ze swoich nieograniczonych wręcz finansów w walce z przestępczością.

Popuśćmy wodze fantazji i zastanówmy się, ile tak naprawdę kosztowałoby zostanie obrońcą z Gotham City.

PPL_2red.png

Chcesz płacić mniej za kredyt?

Dowiedz się, jak to zrobić, poprawiając swoją ocenę kredytową. W darmowym poradniku Akademii FinAi nasi eksperci wyjaśniają tajniki tańszych ofert kredytowych!

Magazyn Forbes, który raz na jakiś czas zajmuje się finansami najbogatszych postaci fikcyjnych, oszacował wartość firmy Batmana - Wayne Enterpreises - na… 35 miliardów dolarów. Majątek samego Batmana miałby wynosić około 10 miliardów. Znalazł się na 15. miejscu najbardziej zamożnych postaci z popkultury – wyprzedzili go m.in. Tony Stark (Iron Man), Sknerus McKwacz czy Richie Milioner.

No dobra, ale na co wydaje pieniądze Batman?

Na pewno nie na rodzinę, Bruce Wayne jest bowiem kawalerem, który mieszka jedynie ze swoim wiernym lokajem, Alfredem. Dzielni i zakochani w komiksach internauci policzyli, że utrzymanie jego posiadłości oraz jaskini musi kosztować 3 miliony rocznie.

Nie wiadomo, ile Batman płaci swojemu lokajowi, ale załóżmy, że sporo ponad górną stawkę za najlepszą pomoc domową. Alfred, naszym zdaniem, bierze przynajmniej 50 dolarów za godzinę. Jeśli jego praca trwa 24 godziny na dobę przez cały rok, to panicz Wayne płaci mu… 438 tysięcy dolarów rocznie. Kto wie, może Batman dorzuca mu coś ekstra za zszywanie ran po walce ze złowieszczym Jokerem i cerowanie podartej peleryny?

Czym jeździ Batman i jak spędza wolny czas?

Jedno jest pewne – Wayne kocha samochody. Oprócz używanego w czasie misji batmobilu (ciągle unowocześnianego prototypu, kosztującego 5 milionów dolarów), posiada kilkanaście samochodów i własny samolot. W jego garażu stoi między innymi warte 2 miliony Lamborghini Murcialago, Aston Martin DB III oraz prototypowy Mercedes-Benz AMG Gran Turismo. Jest to model stworzony jedynie w celach promocyjnych, ale skoro panicz Bruce chce, to panicz Bruce dostaje. 

Na szczęście nie musi wydawać dużo na imprezy – jego wydatki na utrzymanie statusu playboya są minimalne jak na miliardera. Ale niezbędne. W końcu musi dbać o to, aby ktokolwiek powiązał wesołego bawidamka z mrocznym obrońcą rodzinnego miasta.

Czego potrzebuje Człowiek Nietoperz, aby skakać po dachach?

Cenę sprzętu Batmana na pewno liczyć należy w milionach dolarów. Jeśli nie w miliardach. Jego strój, bronie, komputery, projektowanie systemów obronnych – trudno porównać „zabawki” Batmana do jakichkolwiek istniejących w rzeczywistości narzędzi i gadżetów.

Magazyn Forbes, uważnie analizując ekwipunek Batmana policzył, że jeden wzmocniony i rozbudowany strój na bazie kevlaru (materiału kuloodpornego) musi być warty przynajmniej 300 tysięcy dolarów. Dodatki, czyli to, co nosi przy swoim pasie (między innymi materiały wybuchowe, batarangi do rzucania czy haki do graplingu), kosztują drugie tyle. Trening specjalistyczny (broń palna, walka wręcz) kosztować musiał kilkanaście tysięcy dolarów. Aby zostać Batmanem, potrzeba więc na początek około 10 milionów dolarów, a nawet więcej!

To sporo, a przecież w „Lidze sprawiedliwości” zajmie się również finansowaniem biedniejszych kolegów z pelerynami. Kto bogatemu zabroni?

Niby bajeczki, a jednak…

Wątpliwe jest więc, żeby kogokolwiek było stać na zostanie Batmanem, a bogacze – nawet jeśli dysponują takimi środkami jak Bruce Wayne – wolą raczej spędzać czas wolny grając w golfa. Na świecie jest sporo miliarderów, ale jakoś żaden nie postanowił na razie zostać zamaskowanym obrońcą pokrzywdzonych. Niestety.  

double-arrow-top close arrow-down fb twitter link gplus gplus white linkedin linkedin white Search Arrow-left Arrow-right Camera Chat Edit Finai-logo---pie Pencil Picture Pictures Quotation