Halloween – kto i ile na tym zarabia?

31 października jest Halloween, czyli dzień duchów, potworów i mniej lub bardziej strasznych kostiumów. Dobrze się wtedy bawią się nie tylko dzieci, ale również… właściciele supermarketów i wypożyczalni strojów. Szczególnie, kiedy liczą przychody. Jak święto „cukierka i psikusa” stało się jednym z najbardziej komercyjnych tradycji w USA? I jak to wygląda w Polsce?

Halloween – kto i ile na tym zarabia?

Odbiór Halloween jest Polsce różny – począwszy od zachwytu (szczególnie młodszych), a skończywszy na obawie, że to pogaństwo w czystej formie.

Nazwa pochodzi najprawdopodobniej od „All Hallow’s Eve”, co oznacza „Wigilię Wszystkich Świętych”, choć tradycja ma swoje początki w rzymskim święcie Pomona lub celtyckim obrzędzie Samhain, służącym do odganiania duchów i pożegnania lata.

Stąd symbolami tego święta są: dynia, wilkołaki, zjawy i czarownice. Warto dodać jeszcze dwa nowe symbole, czyli dolara i - od lat 90. – również złotówkę.

Halloween – od tradycji do komercjalizacji

Znaczenie tego święta zmieniło się w XX wieku i – obok Bożego Narodzenia i Wielkanocy – jest najlepszym przykładem tego, że każde święto można skomercjalizować. Halloween zyskało bowiem nowe życie wraz z amerykańskim „baby boomem” w latach 50. Wyż demograficzny sprawił, że próbowano monetyzować wszystko, co związane z dziećmi.

To wtedy do zwykłych obrzędów związanych z plonami i kultywowaniem pamięci o świętych oraz zmarłych dołączono takie elementy, jak przebieranki w postacie filmowe oraz znanego skądinąd „cukierka albo psikusa”.

Wiele firm produkujących słodycze lub stroje z utęsknieniem wyczekiwało kolejnego Halloween, żeby wypuścić na rynek oferty skierowane dla dzieci (o sile tej machiny świadczy fakt, że w Halloween znika 8% całej rocznej sprzedaży Snickersów). Pomału, z komercyjnego punktu widzenia, Halloween stawało się najważniejszym świętem obok Bożego Narodzenia. Najlepiej dowodzą tego liczby – w 2016 roku na Halloween zarobiono ponad 8 miliardów dolarów.

Na co Amerykanie wydają pieniądze?

Dane z 2016 roku pokazują, że pieniądze Amerykanów idą głównie na kostiumy i zabawki – aż 3 miliardy. Kolejne 3 na słodycze halloweenowe, a reszta na dekoracje oraz pocztówki.

Nic więc dziwnego, że najlepiej w Stanach wychodzi na tym sieć supermarketów Walmart, która sprzedaje u siebie wszystkie kategorie tych produktów i wydaje miliony na marketing związany z Halloween. Nie tylko reklamują święto wcześniej niż inni, ale czerpią też profity z umów z producentami słodyczy, kostiumów i zabawek.

Oczywiście droga do takich liczb była długa i wymagała przedefiniowania Halloween. Studia filmowe takie jak Disney czy wydawnictwa komiksowe (DC, Marvel) nieco pozazdrościły twórcom kostiumów Drakuli i współcześnie na Halloween dzieciaki przebierają się nie tylko za zjawy oraz potwory. Posiadacze praw do wizerunku superbohaterów i bohaterów kreskówek oraz filmów również zacierają ręce na myśl o październikowych zyskach.

A na co wydają Polacy?

W Polsce nie ma (jeszcze!) tradycji ozdabiania domów w Halloween, ale jego niewątpliwie rosnąca popularność przyniosła korzyści… hodowcom dyń. Pomyślmy – jak duże mogłoby być zapotrzebowanie na to warzywo przed pojawieniem się u nas Halloween? Ciasto dyniowe nigdy nie było u nas przecież zbyt popularne.

Wraz z otwarciem się na tradycje z Zachodu, sprzedawane są już nie tylko pojedyncze sztuki dyni czy małe kawałki, ale jak największe okazy, żeby można było później drążyć w nich wzory oraz wystawiać je jako ozdobę. Bezpośrednio u rolnika kupimy dynię za 3 złote od kilograma, a na targu już od 6 do 8 złotych. Do złapania są okazy, które ważą nawet około 15 kilogramów!

Na rodzimym rynku świetnie sprzedają się również halloweenowe maski. Ich cena to około 10-30 złotych. Sieć sklepów Auchan nie przygotowała w tym roku specjalnego katalogu z potwornickimi strojami oraz zabawkami, ale oczywiście półki w działach zabawkarskich wypełnione są takimi produktami. Co innego Pepco, w którym kompletny strój wiedźmy lub kościotrupa można kupić za 29,99 zł, a wiaderko na cukierki za 4,99.

PPL_2red.png

Chcesz płacić mniej za kredyt?

Dowiedz się, jak to zrobić, poprawiając swoją ocenę kredytową. W darmowym poradniku Akademii FinAi nasi eksperci wyjaśniają tajniki tańszych ofert kredytowych!

O wiele bogatszą ofertę ma E.Leclerc, w którym sprzedawane są gadżety halloweenowe (breloczki, magnesy, lampki) w przedziale cenowym od 5,99 zł do 50 złotych, bo tyle kosztuje lampka w kształcie upiornej dyni z wmontowanym modułem dźwięku. W sklepach E.Leclerc znaleźć można również kostiumy, farbki do twarzy i przyrządy do makijażu Halloween. Jeśli kogoś nie stać na cały kostium, może nabyć poszczególne jego elementy. Tania i rzucająca się w oczy jest plastikowa kosa kostuchy – kosztuje prawie 10 zł.

Nie tylko sklepy

Biznes na Halloween robią także kina, bary, puby i dyskoteki. Organizowane są imprezy tematyczne i noce filmowe, na których obowiązuje niekiedy selekcja stroju i nie wpuszczani są ci, którzy nie zechcieli w tę noc zmienić się w transylwańskiego krwiopijcę lub gnijące zombie.

Jeśli nie chcemy specjalnie na tę okazję kupować kostiumu, można go wypożyczyć. Warszawskie wypożyczalnie strojów każą płacić sobie od 40 do 80 złotych za dobę. Cena uzależniona jest od jakości pożyczonego przebrania i miesiąca. Nietrudno zgadnąć, że najdrożej jest w Halloween.

Jedno w USA i w Polsce jest wspólne – wciąż obserwuje się coroczny wzrost generowanych przez Halloween przychodów. Niezależnie więc od naszych poglądów na temat tego święta pewne jest, że już teraz zarabia się na nim sporo, a będzie się zarabiało jeszcze lepiej. 

Zapisz się na newsletter!

double-arrow-top close arrow-down fb twitter link gplus gplus white linkedin linkedin white Search Arrow-left Arrow-right Camera Chat Edit Finai-logo---pie Pencil Picture Pictures Quotation