4 najgłupsze sposoby na oszczędzanie. Nie uwierzysz, co ludzie potrafią wymyślić!

Wiele porad dotyczących oszczędzania można zbanalizować – „po prostu żyj oszczędniej!”. Ale co zrobić, kiedy czyjeś pomysły są zbyt oryginalne i brzmią po prostu… głupio? Najlepiej odradzić. Na naszym blogu pisaliśmy, jak oszczędzać i jak radzić sobie z zadłużeniem, ale nie prezentowaliśmy najgłupszych sposobów na traktowanie swojego portfela. Nie było wcale łatwo wyłonić zwycięzców.

4 najgłupsze sposoby na oszczędzanie. Nie uwierzysz, co ludzie potrafią wymyślić!

Wydaje się, że taka obsesja zdarza się tylko w komediach omyłek albo w bajkach o złośliwych sknerusach, ale wystarczy popytać znajomych i przykłady spektakularnych „wpadek” w oszczędzaniu znajdą się bardzo szybko. Oto 4 głupie - naszym zdaniem - pomysły na oszczędzanie.

1. Skarpeta i poduszka? Oj, raczej nie

W zamrażalniku, antyramie obrazu, puszcze, wydrążonej książce, a także… w skarpecie lub poduszce. Tam chowają swoje pieniądze ludzie, którzy nie ufają bankom albo lokatom oszczędnościowym. Wprawdzie ten ostatni sposób brzmi jak wyjęty ze starej anegdoty towarzyskiej, ale rzeczywiście – zdarzały się przypadki, że ludzie włożyli całe swoje oszczędności w miejsce, które jest niezwykle łatwe do zrabowania lub zniszczenia. Pieniądze ukryte w ten sposób mogą być łatwym celem nie tylko dla przestępców. Mogą też mieć na nie wpływ czynniki zewnętrzne, ogień lub wilgoć.

Skąd pomysł na takie „zamrażanie pieniędzy”, oprócz przesadnej nieufności wobec instytucji finansowych? Może to być pozostałość z czasów wojny, kiedy posiadacze majątków bali się, że pieniądze zostaną im skonfiskowane. Inny powód może tkwić w nielegalnym pochodzeniu takich fortun. Czemu więc poduszki? Żeby kasa była zawsze blisko właścicieli, szczególnie w czasie snu.

68 tysięcy złotych – tyle znaleźli dwa lata temu starogardzcy sortownicy w zakładzie utylizacji odpadów. Mimo że bardzo szybko pojawiły się pierwsze osoby, które skontaktowały się w tej sprawie, ustalenie prawdziwego właściciela poduszki nie było takie proste. Nie wiadomo, jakie były dalsze losy pieniędzy, lecz jeśli w ciągu dwóch lat właściciel poduszki się nie odnalazł, pieniądze zostały wpłacone na rzecz Skarbu Państwa.

2. Jazda na oparach, czyli najszybsza droga do mechanika

Słyszałem o takim strasznie głupim sposobie na oszczędzanie paliwa, jakim jest ciągłe jeżdżenie na rezerwie. Pomysłodawca utrzymywał, że skoro samochód z prawie pustym bakiem jest lżejszy niż zatankowany, to mniej obciąża silnik i spala minimalną ilość paliwa. Większej bzdury nie słyszałem – mówi Tomek.

 

Wielki konkurs FinAi! Oszczędzanie przez rymowanie – uczymy dzieci oszczędzania!

Zgarnij jedną z ponad 60 nagród!

"Oszczędzanie przez rymowanie"! Weź udział w naszym konkursie z nagrodami! Wymyśl rymowankę dla najmłodszych i wygraj nowoczesny tablet Samsung Galaxy Tab!

 

Co na to specjaliści? Tomek ma rację. Jeżdżenie na rezerwie jest szkodliwe dla układu paliwowego i skąpstwo w tym przypadku bardzo nie popłaca. Jeśli dzieje się tak raz na jakiś czas, to raczej można być spokojnym o stan silnika, jeśli jednak „jazda na oparach” to częsta praktyka danego kierowcy, trzeba będzie w końcu odwiedzić warsztat. Ciągle pusty zbiornik to dodatkowe miejsce na niechcianą wilgoć oraz - w konsekwencji - rdzę, która może zatrzeć pompę paliwową dostając się do układu wtryskowego. Koszt takiej naprawy to nawet kilka tysięcy złotych.

3. Nie jedz w poniedziałki?

Tę perełkę znaleźliśmy, rozmawiając z bezrobotną studentką. Kamila, który żyje najoszczędniej, jak się tylko da, wyszła kiedyś z założenia, że skoro najwięcej wydaje się na wyżywienie, to… nie będzie jadła w poniedziałki. Rezygnacja z posiłków właśnie w te dni tygodnia miały jej pomóc w oszczędzeniu 1/7 budżetu przeznaczonego tygodniowo na ten cel. Jak to się skończyło? Nieprzyjemnym osłabieniem organizmu.

Nie wiedzieć, czemu, wybrała na ten eksperyment właśnie poniedziałek, kiedy ciało potrzebuje najwięcej energii po zakończeniu relaksującego tygodnia. Brzmi logicznie, ale okazało się, że pomysł musiał zostać porzucony po trzech tygodniach z powodów komplikacji zdrowotnych i braku sił do pracy. Próby przerzucenia „diety” na inny dzień tygodnia już nie podjęła.

4. Dokupuj produkty, aby zdobyć „zniżkę”

W naszej głowie takie zachowanie uznawane jest z niezrozumiałego powodu za oszczędność, kiedy jest wręcz odwrotnie. Kupowanie produktów na szybko, aby dostać na nie zniżkę, w rzeczywistości sprawia, że wydajemy więcej niż zamierzaliśmy. Czy na pewno, wybierając się do księgarni, potrzebujesz jeszcze jednej książki, za którą w zestawie zapłacisz 30% mniej? Czy wrzucając cokolwiek do koszyka, aby „dobić” rachunek o dodatkowe 40 złotych, to sytuacja, w której zyskujesz Ty czy może specjaliści od marketingu?

Zastanów się też przed kupowaniem produktów „przy kasie” – często sprzedawcy próbują wcisnąć nam w ostatniej chwili np. skarpetki w promocyjnej cenie. Wtedy najłatwiej o nieprzemyślane, impulsywne decyzje i nieprzewidziane wydatki. Niby dostajemy produkt taniej lub prawie za darmo, jednak w rzeczywistości wychodzimy ze sklepu obładowani rzeczami, których nie potrzebujemy.

Zapisz się na newsletter!

double-arrow-top close arrow-down fb twitter link gplus gplus white linkedin linkedin white Search Arrow-left Arrow-right Camera Chat Edit Finai-logo---pie Pencil Picture Pictures Quotation