„Udało mi się!”. Osoby, które wyszły z długów, opowiadają, jak tego dokonały

Trzy osoby opowiedziały nam o swoich długach. I o tym, jak sobie z nimi poradziły lub radzą.

„Udało mi się!”. Osoby, które wyszły z długów opowiadają, jak tego dokonały

Długi to nie koniec świata - i dowód na to znajdziemy w świadectwach trójki naszych rozmówców. Helena, Bohdan i Barbara byli zadłużeni i wyszli (lub właśnie wychodzą) na prostą. W tym tekście opiszemy ich historie.

„Nie potrafiłem kontrolować budżetu”

Na pytanie, dlaczego popadł w długi, Bohdan odpowiedział krótko i z uśmiechem: – Bo miałem zdolność kredytową! Jestem spoza Warszawy i gdy przeprowadziłem się do stolicy, miałem coraz więcej wydatków związanych z nowym miejscem zamieszkania. Jednocześnie nie umiałem ograniczyć wydatków na rozrywkę, wyjazdy czy przedmioty „luksusowe”. Nie chciałem nikogo prosić o pomoc, więc zacząłem brać kredyty.

Bohdan najpierw brał rzeczy na raty, a potem kredyty gotówkowe. I – jak przyznaje – to one najbardziej go pogrążyły: – W pewnym momencie okazało się, że biorę kredyt gotówkowy, którym będę spłacał poprzedni kredyt gotówkowy. Nie kontrolowałem swojego budżetu i wpadłem w pułapkę kredytową. Zadłużenie rosło i rosło, a ja brałem kredyty praktycznie na wszystko, coraz bardziej się pogrążając.

W pewnym momencie dług Bohdana wynosił już kilkadziesiąt tysięcy złotych.

– I pewnego dnia... zdolność kredytowa po prostu się skończyła – wspomina nasz rozmówca. – Trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie, bo powiadomienia o konieczności spłaty przychodziły, a moja ocena w BIK robiła się coraz gorsza. Coraz bardziej mnie to wszystko przygnębiało.

Przyciśnięty do ściany

Jakie było rozwiązanie Bohdana? W pierwszej kolejności zdecydował się na konsolidację, czyli połączenie kilku zadłużeń w jedno. Comiesięczne raty były niższe, ale to pomogło tylko chwilowo. Bohdan zaczął się więc rozglądać za dodatkowym źródłem utrzymania.

Znalazłem drugą pracę. Miałem więc dodatkowy zastrzyk gotówki. Ponadto poprosiłem o restrukturyzację zadłużenia, żeby uniknąć ponagleń. Kiedy tylko byłem w stanie – spłacałem kredyty wcześniej, w całości, żeby zmniejszyć liczbę rat. Co prawda bardzo dużo wtedy pracowałem, ale dzięki temu mogłem pozwolić sobie na spłacanie zadłużenia, nie rezygnując do końca z przyjemności.

Czego nauczyła Bohdana cała ta sytuacja?

  • planowania dużych wydatków z większym wyprzedzeniem;
  • zasady, że najpierw spłaca się długi, a dopiero później wydaje pieniądze na przyjemności;
  • że trzeba nauczyć się odpowiedzialnego obchodzenia się z pieniędzmi.

No i Bohdan – przyciśnięty do ściany – z większą śmiałością zawalczył o podwyżkę w jednej ze swoich prac, zwiększając tym samym swoją zdolność kredytową.

„Raty muszą być opłacone, choćby nie wiem co”

Jednak nie tylko tak wysokie długi mogą sprawiać problemy. Niektórym mocno komplikują życie i mniejsze kwoty. Tak jest w przypadku Heleny i Barbary.

Helena swój dług odziedziczyła – zadłużyła się, żeby zorganizować pogrzeb bliskiej osoby. Dług był kilkutysięczny, ale i tak sprawił, że każda wolna złotówka musiała być przeznaczona na pokrycie zadłużenia. – Każdą przyjemność czy dodatkowy wydatek trzeba było sto razy przemyśleć, a potem okupić poczuciem winy – wspomina.

W jaki sposób Helena radzi sobie z zadłużeniem? – Bardzo precyzyjnie planuję z góry budżet na cały miesiąc. Raty kredytu są zaprogramowane mniej więcej tak jak czynsz: musi być opłacony, choćby nie wiem co.

„Dotarło do mnie, że będzie trzeba to zwrócić”

Z kolei Barbara wpadła w długi... z nieuwagi. – Nawet nie zauważyłam, kiedy to się stało. Byłam wtedy na studiach i na garnuszku rodziców. Czasem podejmowałam się jakichś dorywczych prac, ale zawsze miałam tendencję do roztrwaniania pieniędzy.

Wszystko zaczęło się wtedy, gdy jeden z członków rodziny poprosił Barbarę o możliwość trzymania swojej kasy na jej koncie.

– Chciał zrobić niespodziankę żonie, a konto mieli wspólne – tłumaczy była zadłużona. – Tak przyzwyczaiłam się do tego zwiększonego stanu konta, że stopniowo, miesiąc po miesiącu, zaczęłam nadszarpywać budżet i pozwalać sobie na coraz więcej. W końcu dotarło do mnie, że będę musiała to zwrócić. W tym momencie było to ok. 30 tys. zł.

Jak Barbara zaczęła radzić sobie z zadłużeniem? Oszczędzając: – Rzadziej wychodziłam ze znajomymi, rzadziej jadałam na mieście, musiałam odmówić sobie planowanego wyjazdu za granicę. Gdy trzeba było oddać pieniądze, których nie miałam, wpakowałam się w serię mniejszych długów, które co prawda oddawałam w terminie, ale nie czułam się dobrze z samym faktem ich zaciągania.

Barbarze udało się wyjść na zero w pół roku – trochę dzięki oszczędzaniu, ale głównie dzięki temu, że udało jej się znaleźć pracę i zacząć więcej zarabiać. –Gdyby nie to, pewnie szukałabym dodatkowych zleceń – twierdzi.

Błędne koło zadłużenia

Każdy dług – nawet niewielki – może sprawiać życiowy dyskomfort. Dlatego jeżeli znajdziemy się w takiej sytuacji, nie załamujmy się i podejmijmy pewne środki mające na celu pokonanie zadłużenia. Wnioski można wyciągnąć z historii naszych rozmówców, a także z naszej infografiki sprzed kilku tygodni, w której tłumaczymy, w jaki sposób uniknąć pętli zadłużenia:

___________________

Imiona i niektóre szczegóły z życia rozmówców zostały zmienione.

IcoButtonRightArrow double-arrow-top close arrow-down fb twitter link gplus gplus white linkedin linkedin white Search Arrow-left Arrow-right Camera Chat Edit Finai-logo---pie Pencil Picture Pictures Quotation